Wstęp do katalogu wystawy Cieszyn 2006

Wstęp do katalogu wystawy prac Ewy Stopy-Pielesz „Znak – liter – obraz” Cieszyn 2006 …

Zakryte staje się jasne.

Zestawiając ze sobą podobne elementy obrazów różnych artystów z różnych epok, David Hockney porównuje fragmenty twarzy, tułowia i martwych natur. Wyniki tej pracy prowadzą go do uświadomienia sobie, do tej pory niezauważonej, prawidłowości. Sposób budowy bryły, rodzaj światłocienia czy konstrukcja perspektywiczna obrazu – mogą być wynikiem użycia przez artystę przyrządów optycznych. Dokonując kolejnych odkryć, Hockney z chirurgiczną niemal precyzją rekonstruuje gesty i ślady ręki artysty. Sam będąc wybitnym malarzem, niejasne wyniki swojej poszukiwawczej pracy weryfikuje poprzez rekonstrukcje urządzeń i sposobów tworzenia obrazów.

Ta swoista desakralizacja sztuki wielkich realistów nie tylko nic nie ujmuje fascynującej przygodzie tworzenia obrazu, lecz raczej pogłębia pragnienie dotykania tajemnicy. Zdumiewającą przygodę odkrywania sensu postrzeganego świata i zapisu tych odkryć w obrazie, Hockney opowiada w filmie BBC oraz w wydanej niedawno książce pt;. „Wiedza tajemna. Sekrety technik malarskich dawnych mistrzów”. Zestawione ze sobą obrazy różnych twórców tworzą zupełnie nową przestrzeń. Sensem tej przestrzeni jest swoisty dialog między tym, który dokonuje wyboru, a autorami dzieł. Celem takiej konfrontacji jest przekaz myśli.

Prezentacja dzieł jednego twórcy, poprzez zebranie ich w pewien zbiór, jest tworzeniem przestrzeni dialogu pomiędzy nim samym, a odbiorcą. Umieszczenie obok siebie prac, które nigdy do tej pory razem nie występowały, to okazja do poznania twórczej myśli uobecnionej poprzez obraz. Jeżeli przyjmiemy, że praca, którą możemy oglądać na wystawie jest stroną tak rozumianego dialogu to oznacza, że mamy możliwość poprzez tą pracę poznać tego, który ją wykonał. Możliwość jest wyjątkowa, ponieważ autor sam zestawia prace, które powstawały w różnym czasie dla różnych celów.

Tworząc tego rodzaju kompilacje twórca zagęszcza jakby treść, zawartość i myśl, którą chce przekazać. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie znak poprzez, który możemy poznać myśl. Mówiąc o znaku, mam na myśli znak w jego ogólnym znaczeniu. Współcześni naukowcy przyjmują, w większości wypadków, teorię wedle, której znak jest czymś co zastępuje coś innego pod pewnym względem. Tak rozumiany znak staje się przedmiotem różnorakich zabiegów, które w efekcie pozwalają na oderwanie znaku od rzeczy znaczonej, a to może prowadzić do zupełnie nieoczekiwanych rezultatów.

Odświeżenie teorii znaku, którą zapoczątkował Arystoteles, a kontynuowała filozofia scholastyczna, z św. Tomaszem z Akwinu na czele pozwoliłoby może inaczej spojrzeć na proces poznania. Teorii, która mówi o tym, że znak jest czymś, bez czego poznanie rzeczy jest niemożliwe. Oznaczałoby to, że znak nie jest nazwą rzeczy, lecz swoistą bramą do poznania rzeczy. Bez znaku nie jest możliwe poznanie rzeczy. Ta teoria prowadzi do zupełnie innego postrzegania wszelkich znaków. Poznanie drugiego człowieka poprzez znaki, które on zostawia jest wielkim darem, który trzeba umieć przyjmować. Mam nadzieję, że oglądający wystawę prac Pani Ewy Stopy Pielesz będą potrafili to uczynić.

Wiesław Gdowicz

Advertisements