Wstęp do katalogu Nowy Targ 2004

XIII Prezentacje Nowotarskie na 100-lecie Liceum im. S. Goszczyńskiego 2004 rok …

Wstęp do katalogu prac XIII Prezentacje Nowotarskie na 100-lecie Liceum im. S. Gosz-czyńskeigo

Wiesław Gdowicz, Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach

ZDZIWIENIA

„Pięćdziesiąt lat blisko upłynęło już od owej podwójnej wyprawy, najszaleńszej zaiste, jaką kiedykolwiek człowiek przedsięwziął i wykonał – i cała rzecz poszła niemal w zapomnienie, gdy pewnego dnia w jednym z dzienników w K… pojawił się podpisany przez asystenta małego miejscowego obserwatorium artykuł, przypominający wszystko na nowo. Autor artykułu twierdził, że ma w ręku niewątpliwe wiadomości o losie wystrzelonych przed pięćdziesięciu laty na księżyc szaleńców. Rzecz narobiła wiele wrzawy, chociaż początkowo nie brano jej zbyt poważnie. Ci, co słyszeli lub czytali o owym nadzwyczajnym przedsięwzięciu, wiedzieli, że śmiali awanturnicy ponieśli śmierć, ruszali, więc teraz ramionami na wieść, że ci, od dawna za umarłych uważani, nie tylko żyją, ale przysyłają nawet wiadomości wprost z księżyca.”.
Jerzy Żuławski „Na srebrnym globie”.

Zmiana miejsca – przemieszczanie się w czasie. Wrażenie, które towarzyszyło mi zawsze przy podróżowaniu to zdziwienie faktem bycia w jakimś miejscu. Podróż nigdy mnie nie męczyła. Z niecierpliwością oczekiwałem nowym miejsc, ludzi czy zdarzeń. Jedno tylko nie dawało mi spokoju. Wrażenie zdziwienia, że jestem tu gdzie jestem. Na początku nie zwracałem na to uwagi biorąc to zjawisko za objaw swoistej „gorączki podróżnej”. Wrażenie zdziwienia ustępowało po tygodniu pobytu w danym miejscu. Po tym czasie czułem się tak jak w miejscu, z którego wyjechałem.

Początkowo wydawało mi się, że zjawisko dotyczy miejsca, do którego się udawałem, ale okazało się, że powrotowi do domu, po dłuższym czasie, towarzyszy znane mi zjawisko. Zacząłem się zastanawiać nad jego pochodzeniem. Zauważyłem na przykład, że zdziwienie wyraźnie słabnie, kiedy w trakcie podróży zasypiałem. Tak jakby sen ułatwiał przenoszenie się w czasie i przestrzeni. Natomiast rozmowa z kimś w trakcie podróży potęgowała do tego stopnia wrażenie zdziwienia, że porównywalne aż do „snu na jawie”. Po pewnym czasie wiedza ta pozwalała mi wybierać stopień intensywności wrażenia. Jeżeli chciałem by zdziwienie było mocne, starałem się przegadać całą podróż, jeżeli nie – specjalnie nie spałem przed podróżą, by mocno spać w jej trakcie.

Pewien dystans do tego zjawiska pozwolił na szerszą refleksję. Na przykład na pytanie: „Czy to zjawisko dotyczy tylko podróży?” Kłopoty, złe wykonanie czegoś i tym podob-ne – budzą frustracje i przygnębienie. Te wrażenia przesłaniają cały horyzont uczucio-wy. Gdy dostrzegłem, że smutek czy przygnębienie nie są mną, lecz we mnie, odkryłem znane mi wrażenie zdziwienia. Już nie zdziwienie miejscem czy czasem, lecz stanem. Wrażenie zdziwienia bycia w takim stanie. Zjawisko zanikało, gdy jakiś stan trwał dłuż-szy czas. Doświadczenie choroby, tak bardzo dotykające sfery psychicznej, również ujawniało istnienie znanego mi zjawiska „wrażenie zdziwienia”.

Opisane wcześniej różne dziedziny życia posiadają swoje charakterystyczne cechy i tworzą między sobą skomplikowaną siatkę współzależności. Niemniej jednak podróż, stan psychiczny czy choroba – tak bardzo różne – są połączone osobą, której dotyczą. Kiedy myślę o sobie w tamtym licealnym czasie odkrywam znane już zjawisko. Nie za-dziwia mnie to, że wyglądam teraz inaczej czy to, że miałem inne pomysły. Zadziwia mnie fakt tożsamości z tamtym młodym człowiekiem. Jakie to dziwne – tamten i ja te-raz – połączeni w mojej myśli poprzez otchłań czasu.

Można krążyć po wielu orbitach.
Unosić się i opadać.
Czuć siłę przyciągania niewidzialnego środka.
Pragnąć dotknąć ożywczego źródła.
Ale wtedy trzeba się zatrzymać.
Trzeba trwać w miejscu.
W bezruchu.
Wtedy tylko można być.

Wiesław Gdowicz
Katowice 5 maja 2004 roku

Reklamy